prawdaserc.pl

Login

Kiedy sięgniemy po wielkie naturalne bogactwa Polski?

 Zestawienie szacunkowej wartości głównych bogactw naturalnych Polski

Polskie złoża

Złoża metali w okolicach Suwałk (tytan, wanad, żelazo i metale ziem rzadkich)

Zasobność – 1 500 000 000 ton rudy (1,5 mld ton);

Wartość samego tytanu to 355 000 000 000 $ (355 mld $). Całkowita wartość złoża przekracza 1 000 000 000 000 $ (bilion $).
W USA Mówimy trylion dolarów, bowiem Anglosasi na miliard mówią bilion.

Rzecz w tym, że prócz 50 milionów ton tytanu złoże to zawiera najwyższej jakości rudy żelaza (w całej Europie, włącznie ze Szwecją i Uralem złoża rud żelaza akurat pokończyły się) oraz ogromne ilości bezcennych dla techniki tzw. metali ziem rzadkich. Bez tych metali nie jest możliwa żadna nowoczesna produkcja elektroniczna czy militarna.

Złoża molibdenu, wolframu, miedzi pod Myszkowem (Jura Krakowsko-Częstochowska). Obok tych metali zawsze występuje złoto, srebro i selen

Zasobność – 726 000 000 ton rudy (726 milionów ton);

Wartość samego tylko molibdenu – 14 520 000 000 $ (14,52 mld $).

Złoża niklu pod Ząbkowicami Śląski. Obok niklu w złożach występuje złoto i platynowce

Zasobność – 14 000 000 ton rudy (14 mln ton);

Wartość tylko niklu około 4 000 000 000 $ (4,00 mld $).

Złoża wysokiej jakości węgla kamiennego na Lubelszczyźnie. Węgiel „zanieczyszczony” jest złotem

Zasobność – 40 000 000 000 ton (40 mld ton);

Wartość – 4 800 000 000 000 $ (4 800 mld $ = 4,8 biliona $).

Złoża węgla brunatnego pod Legnicą

Zasobność – 15 000 000 000 ton (15 mld ton);

Wartość – 87 000 000 000 $ (87,00 mld $).

Złoża złota w różnych lokalizacjach głównie na terenie Dolnego Śląska

Zasobność – 350 ton kruszcu;

Wartość – 14 000 000 000 (14,00 mld $).

Złoża miedzi i złota w rejonie Bytomia Odrzańskiego

Zasobność:

Miedź – 8 000 000 ton metalu (8 mln ton)

Złoto – 100 ton kruszcu

Wartość razem około 62 500 000 000 $ (62,50 mld $).

Konwencjonalne (nie łupkowe) złoża gazu ziemnego, lokalizacja Ziemia Lubuska, Wielkopolska i Podkarpacie

Zasobność – 1,7 bln m3

Wartość – 510 000 000 000 $ (510 mld $)

RAZEM (podsumowując tylko wartość tytanu ze złoża pod Suwałkami) 5 847 020 000 000 $ (5 847,02 mld $ = 5,847 biliona / w USA 5,847 tryliona $)

Opis głównych bogactw naturalnych Polski

cz.1 – Złoża rud polimetali na Suwalszczyźnie

W ciągu trwających 40 lat badań geologicznych odkryto na Suwalszczyźnie niemal całą tablicę Mendelejewa. W Krzemiance i Udrynie, na głębokości 850 do 2300 metrów pod ziemią, zalega 1,5 mld ton rud polimetalicznych. Jest tu ok. 50 mln ton tytanu niezbędnego do produkcji samolotów, okrętów podwodnych i statków kosmicznych. Jest też wanad – jeden z najtrwalszych metali, a także anotrozyt – magmowa skała głębinowa, cenny materiał budowlany, kamienie półszlachetne. Wszystko to jest warte (licząc po cenach rynkowych) z 355 mld USD!

A niezależny ekspert Stanisław Palka uważa, że

„… zasoby ok. 30 pierwiastków tam występujących liczone od spągu złoża warte są biliony dolarów. Najprostsza konkluzja brzmi: suwalskie złoża są warte więcej niż złoto całego świata…”

Kto był w okolicach Suwalskiego Parku Krajobrazowego, ten bez wątpienia „zaraził się” arcypiękną przyrodą: polodowcowymi jeziorkami, wzgórzami, laskami, czystym jak kryształ powietrzem. Wkroczenie w ten rejon wielkiego przemysłu może doprowadzić do zniszczenia zielonych płuc Polski. Jednak okazuje się, że są technologie pozwalające pogodzić górnictwo z ochroną środowiska. Wystarczy pojechać w rejon Kiruny w Szwecji czy też zwiedzić fińskie kopalnie. Suwalskie złoża znajdują się w górotworze składającym się ze skał krystalicznych wytrzymałych na tyle, by podczas urabiania rudy, nie zachodziła potrzeba stosowania nawet obudowy dla zapewnienia bezpieczeństwa górników, zaś temperatura na poziomach eksploatacyjnych stwarza właściwy klimat pracy dla przyszłych górników. Nie ma tu nawet zagrożeń gazowych! Ruda zalega bowiem w bezwonnym i bezgazowym złożu. Wydobycie byłoby zatem i bezpieczne, i ekologiczne, gdyż proces wstępnej obróbki surowca miałby miejsce wewnątrz kopalni. Po co dziesiątki tysięcy mieszkańców Śląska ma jeździć do pracy aż np. do Finlandii (m.in. do Turku), że o Niemczech nie wspomnę, skoro mogliby przenieść się wraz ze swoją wiedzą, kwalifikacjami, doświadczeniem na Suwalszczyznę. No i po co nasze huty mają importować za grube miliony rudy z innych krajów?

Stanisław Palka w swym obszernym uzasadnieniu potrzeby zajęcia się wydobywaniem suwalskich rud, jakie skierował już przed kilkoma laty do Ministerstwa Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych, pisał m.in. :

„… zakłada się zastosowanie technologii bezodpadowej, a więc nie będą powstawały hałdy… Istnieją wiarygodne dane pozwalające sądzić, że złoża norweskie są na wyczerpaniu, a wiadomo, że złoża fińskie zostały już wyczerpane… Kopalnie w Finlandii były użytkowane w latach 1949-1985 i były to kopalnie typu głębinowego o wydajności l,4 mln ton rudy rocznie. Nie było żadnych problemów ekologicznych…”.

Przy okazji dyskusji o suwalskich rudach światło dzienne ujrzała informacja, że tutejsza ziemia kryje i inne skarby. W Tajnie w pobliżu Augustowa zalega kilkanaście rzadkich metali niezbędnych m.in. do produkcji nowoczesnych silników elektrycznych, supermagnesów, luminoforów, półprzewodników specjalnych, nadprzewodników odnawialnych i czystych źródeł energii. Głównym surowcem są związki niobu, zastępujące obecnie w nowoczesnej technologii wanad. Jak twierdzi J. Pałka, te złoża mogą stanowić co najmniej 80 proc. zasobów Unii Europejskiej!

Warto odnotować, że następne co do wielkości złoża tytanu znajdują się w … Australii. Rozpoczęcie wydobywania rud polimetalicznych dałoby pracę około 10.000 ludzi. Trzy tysiące pracowałoby w samej kopalni, pozostali w jej otoczeniu.

Pobieżna tylko wycena wartości złóż samego tytanu i wanadu na 355 mld $ jest bliska obecnemu zadłużeniu Polski. Eksploatacja pozwoliłaby nam uwolnić się od pętli długu, którą tak skutecznie na naszych szyjach zaciskają obecni rządzący.

cz.2 – Jura Krakowsko-Częstochowska – złoża rud molibdenu i wolframu

Pod Myszkowem jest co najmniej 726 milionów ton rud wolframu, molibdenu i miedzi. Ich eksploatacja zajęłaby 100 lat. Tak oszacowała na podstawie przeprowadzonych już odwiertów złóż australijska firma Coffey Mining. Przeprowadzanie kalkulacji ekonomicznej na tak długi czas nie jest możliwe, więc raport Coffey Mining koncentruje się jedynie na centralnej części złoża zawierającej około 100 mln ton i programie wydobycia na pierwsze dwadzieścia lat.

Australijczycy wyłożyli na badanie złóż już blisko 15 mln zł, przede wszystkim na odwierty. Głównym obiektem zainteresowania szefów koncernu są bardzo cenne myszkowskie złoża rud wolframu i molibdenu, choć są tu także obecne złoża miedzi, renu, indu i duże zasoby srebra. Wielkość całego złoża oceniana jest na 1,3 mld ton rudy. Zdaniem Wiesława Bogacza to siódme złoże na świecie pod względem zasobności, a prawdopodobnie jedyne takie w Europie. Jego wielkość oraz jakość przeszły oczekiwania badaczy, spodziewających się złóż i mniejszych, i gorszej jakości. – Złoże ma także bardzo dobre parametry zawartości metalu – bo to również jest ważne – i to je plasuje nawet jeszcze wyżej, może nawet w pierwszej piątce.

Złoże ma 1,3 mld ton. Nawet gdybyśmy zainteresowali się tylko pewną jego częścią – ok. 100 mln ton o najlepszych parametrach, wyszło nam, że kopalnia może istnieć przez 30 lat tylko na bazie tych 100 milionów ton. Ekonomiczną część złoża stanowi jednak ok. 720 mln ton, a to gwarantuje istnienie kopalni przez sto lat albo i dłużej.

Oto fragment oficjalnej informacji na temat złóż rud molibdenowo-wolframowo-miedziowych w rejonie Myszkowa.

„Złoże Myszków zostało udokumentowane w 1993 r. w kat. C2 na powierzchni 0,5 km2 i do głębokości 1300 m w wyniku intensywnych prac wiertniczych prowadzonych w latach 1975-1992. Pierwotnie udokumentowane zasoby rudy bilansowej na głębokości do 1000 m wyniosły ok. 380 mln t (0,23 mln t Mo, 0,18 mln t W, 0,55 mln t Cu) przy średniej zawartości molibdenu – 0,049 % i wolframu – 0,041 %. W wyniku przeprowadzonej w 2007 r. weryfikacji, zasoby bilansowe złoża Myszków w kat. C2 wynoszą obecnie ponad 550 mln t rud molibdenowo-wolframowych z miedzią. Zasoby bilansowe molibdenu oszacowano na ok. 0,295 mln t, wolframu na 0,238 mln t i miedzi na 0,8 mln t oraz zasoby pozabilansowe w ilości 0,298 mln t Mo, 0,212 mln t W i 0,771 mln t Cu (tabela 1). Jak dotychczas rudy Mo-W-Cu złoża Myszków nie były przedmiotem eksploatacji. Istnieje duże prawdopodobieństwo wystąpień innych złóż porfirowych rud molibdenowo-miedziowych z wolframem w strefie kontaktu bloku małopolskiego z blokiem górnośląskim.”

Zasoby bilansowe to część złoża, którą opłaca się aktualnie eksploatować, zasoby pozabilansowe to część, która obecnie z ekonomicznego punktu widzenia nie jest przewidziana do eksploatacji.

Wydobyciem naszych rud zainteresowani byli Australijczycy. W 2012 roku, koncern wydobywczy z Australii – Strzelecki Metals Limited – chciał wybudować w Myszkowie kopalnię. Na przedsięwzięcie planowano wydać ponad 300 milionów euro. W zakładzie mogłoby znaleźć zatrudnienie ponad 2,5 tys. osób. Miejsca pracy dałaby nie tylko sama kopalnia, ale i firmy, które powstałyby choćby dla jej obsługi. Pracę mogliby w niej znaleźć górnicy z terenu powiatu myszkowskiego, pracujący obecnie w kopalniach na Śląsku. Firma nie wyklucza także powstania specjalnej szkoły górniczej szkolącej potrzebne jej kadry.

Jak na razie nie słychać nic o wydobyciu rudy w Myszkowie, czyżby czekała, jak to prognozuje Grzegorz Braun, na nowych właścicieli z Palestyny?

cz.3 – Złoża niklu pod Ząbkowicami Śląskimi

Informując o bogactwach naturalnych Polski przenieśmy się na Dolny Śląsk. Ciągle będzie niekonwencjonalnie, czyli omawiamy złoża, o których mało kto wie.

W latach 80. XX wieku dokładnie rozeznano złoża niklu w rejonie Ząbkowic Śląskich. Ustalono, że na trzech okolicznych wzniesieniach zwanych Szklana Góra, Wzgórza Koźmickie i Wzgórza Siodłowe znajduje się około 14 milionów ton rudy o przeciętnej zawartości zbliżonej do 1% niklu, co w przeliczeniu na metal daje ok. 150 tys. ton niklu. Złoża te były w przeszłości eksploatowane ponieważ ich odkrycia dokonał w latach 80. XIX wieku ząbkowicki inżynier górniczy A. Reitsch, który w swoich podróżach podobne złoża widział na wyspie Nowa Kaledonia na Oceanie Spokojnym niedaleko Australii. Początkowo sądzono, że w Szklarach są to złoża żyłowe i ich eksploatację prowadzono podziemnymi chodnikami, które zachowały się do dzisiaj. Podziemnymi wyrobiskami wydobywano rudę i wytapiano z niej w miejscowej hucie nikiel do 1920 roku, potem eksploatację wznawiano jeszcze kilkakrotnie, aby ostatecznie w 1983 roku zatrzymać wydobycie i przeróbkę rudy. Stąd w pobliżu znajdują się stare hałdy żużla, o szacunkowej zawartości niklu zbliżonej również do 1% ich wielkość przekracza 5 milionów ton, co daje kolejne 50 tys. ton metalu.

We wnętrzach wzgórz zalegają rudy niklu tworząc unikatowe złoże w skali europejskiej. Podobne złoża na naszym kontynencie znalezione zostały tylko w Hiszpanii (Aguablanca). Nikiel na giełdach notowany jest w stosunku do miedzi w proporcji 2,5 do 1,0. W rudach niklu występuję również złoto i platynowce w ilościach dochodzących do 3,7 grama na tonę urobku. Słynne mongolskie złoże miedzi Oyu Tolgoi zawiera 0,47 grama złotego kruszcu na tonę urobku i będzie w całości odzyskiwane.

Nikiel obecnie należy do najdroższych metali kolorowych na świecie. Droższe są od niego tylko metale szlachetne (srebro, złoto, platyna i pallad). Cena jednej tony niklu stale przekracza 20 tys. USD. Łączne dwieście tysięcy ton metalu warte jest tu ponad 4 miliardy dolarów.

Oprócz rud niklu w rejonie Ząbkowic Ślaskich występują półszlachetne kamienie takie jak chalcedony, chryzoplazy i opale. Dwa pierwsze z nich są to zielonej zwykle barwy kamienie cieszące się dużym powodzeniem szczególnie u zagranicznych nabywców. Podobnie atrakcyjne są intensywnej białości opale zbliżone pod tym względem do najdroższych australijskich odmian.

cz.4 – Energia geotermalna

Polska leży wskutek unikalnego zbiegu czterech płyt tektonicznych na terenach idealnych do produkcji najtańszej i najczystszej energii elektrycznej, jaka powstaje z wyprowadzenia na powierzchnię gorących wód termalnych, albo rozgrzania wody o gorące skały do pary wodnej (geotermia) wystarczającej do napędu turbin elektrycznych.

Ten fenomen geotermalny jest w Polsce tak unikalny, że jego szacunkowa wartość w możliwości produkcji taniej energii elektrycznej i praktycznie darmowej energii cieplnej – w przeliczeniu na tony paliwa umownego – daje wartość co najmniej 70 razy większą niż wartość zasobów ropy i gazu pod dnem Morza Północnego!

Fenomen geotermalny w Polsce odkryto w ramach wspomnianego 15 letniego programu badań geologicznych. Sowieci tak się przestraszyli tych informacji, że polski geniusz geologiczny, prof. Feliks Sokołowski (znany i ceniony i w USA), miał zakaz jakichkolwiek publikacji na ten temat!

Ogólnie uważa się, że Polska wykorzystując geotermię może szybko zwiększyć produkcję energii elektrycznej 15 razy, natomiast pełne możliwości energetyczne naszego kraju to zwiększenie produkcji energii – 150 razy! Dzięki temu możemy być naturalną potęgą energetyczną formatu światowego fundując niezależność energetyczną wszystkim ościennym krajom!

Złoża wód geotermalne to najpowszechniej występujące bogactwo naszego kraju, które jest chyba najsłabiej wykorzystywane.

Energią geotermalną nazywamy energię pochodzącą z wnętrza Ziemi zakumulowaną w systemach hydrotermalnych lub gorących suchych skałach. Ciepło zaliczane do zasobów geotermalnych charakteryzuje temperatura co najmniej 20⁰C. Średni stopień geotermiczny w Polsce wynosi około 33 m/1⁰C (oznacza to wzrost temperatury o 1⁰C na 33 metry). Podobnie jak w innych krajach Europy, w Polsce występują głównie baseny wypełnione wodami geotermalnymi o temperaturach od 20⁰C do około 90⁰C, których zasoby geotermalne wynoszą w przybliżeniu 2,9 x 1017 J/km2. Ten rodzaj energii jest w zasadzie niewyczerpalny, ponieważ uzupełnia go stale strumień ciepła przenoszonego z gorącego wnętrza Ziemi. Energia geotermiczna jest skumulowana w magmie, skałach oraz płynach (takich, jak woda, para wodna, ropa naftowa, gaz ziemny), które wypełniają podziemne szczeliny skalne. Aby pozyskać ten rodzaj energii, można jednak posłużyć się techniką.

Według szacunków nawet 40% powierzchni naszego kraju nadaje się do eksploatacji wód geotermalnych. Wydobycie jest opłacalne, gdy do głębokości 2 km temperatura osiąga 65°C, a zasolenie nie przekracza 30 g/l. W Polsce wody geotermalne znajdujemy przeciętnie na głębokości 1,5–3,5 km.

W celu skorzystania z energii geotermalnej wykonuje się odwierty do gorących wód. Po wypompowaniu wody i odebraniu od niej ciepła wtłacza się ją z powrotem do złoża. Wody geotermalne są z reguły mocno zasolone. Jest to powodem szczególnie trudnych warunków pracy wymienników ciepła i innych elementów armatury instalacji geotermicznych.

Źródła o niższej temperaturze wykorzystuje się głównie w ciepłownictwie. Taką wodą można ogrzewać nie tylko budynki mieszkalne, ale i pomieszczenia użyteczności publicznej, szklarnie, uprawy w gruncie, a także ośrodki rekreacyjne. Jeśli jednak temperatura wody jest wysoka, można z niej produkować również energię elektryczną. Jest to opłacalne jedynie w przypadku źródeł szczególnie gorących.

Niezwykle szczegółową mapę polskich złóż opracował zespół pod kierunkiem prof. Wojciecha Góreckiego z Wydziału Geologii Akademii Górniczo-Hutniczej. Atlas wód geotermalnych występujących na terenie Polski to jedna z najlepszych tego typu analiz. I tak znajdziemy tam informacje, że w warunkach krajowych dla geoenergetyki szczególne znaczenie mają zasoby zawarte w dolnokredowych basenach na terenie Niżu Polskiego. Są one w dodatku najlepiej rozpoznane, a temperatura w stropie zbiornika kredowego sięga 50–98°C.

Nieco mniejsze znaczenie ma słabo jeszcze rozpoznany zbiornik jury górnej na tym obszarze. Najbardziej zaś perspektywiczną strefą wody termalnej w zbiorniku dolnokredowym (o temperaturze wód rzędu 85–100°C) jest północno-wschodnia część Niecki Mogileńsko-Łódzkiej. Tworzy ją pas: Zduńska Wola – Łęczyca – Uniejów – Turek – Kłodawa – Konin –Ślesin – Strzelno – Mogilno – Gniezno – Janowiec Wielkopolski – Damasławek – Wągrowiec.

W skrzydle południowo-wschodnim Niecki Mogileńsko-Łódzkiej aż do linii: Poznań – Kalisz – Sieradz – Piotrków Trybunalski spodziewana temperatura wód wynosi 20–50°C. W północnej części Niecki Szczecińskiej w strefie: Drawsko Pomorskie – Chociwel – Goleniów – Szczecin – Police – Lubieszyn oczekiwana temperatura wód wynosi 50–70°C.

cz.5 – Węgiel kamienny na Lubelszczyźnie

O złożach węgla kamiennego na Górnym Śląsku wiadomo od dawna i są one od dłuższego czasu eksploatowane, jednak o niezwykle bogatych złożach węgla na Lubelszczyźnie nie mówi się tak powszechnie, a o tym, że jest to węgiel najwyższego gatunku z dużą zawartością tzw. węgli koksujących i „zanieczyszczony” złotem nie wspomina się ani jednym słowem. Podobnie milczy się o odnalezieniu złóż pierwiastków radioaktywnych w rejonie Lubelszczyzny.

Pierwsze wzmianki o węglu na Wołyniu (Lubelszczyzna to przedłużenie na zachód tej krainy geograficznej) pochodzą jeszcze sprzed 1881 r. W 1911 r. rosyjski geolog, Michaił Tletajew, uznał, że na zachodniej Ukrainie mogą występować duże złoża. Jednak do potwierdzenia tych informacji trzeba było czekać właściwie do lat 50. ub. wieku. Wtedy rozpoczęły się poszukiwania węgla na Lubelszczyźnie. Najpierw odkryto złoża koło Chełma, ale wtedy nie zdecydowano się go wydobywać.

Lubelskie Zagłębie Węglowe znajduje się na obszarze lewego dorzecza Bugu i jest przedłużeniem Lwowsko-Wołyńskiego Zagłębia Węglowego. Złoża ciągną się od od Łukowa i Radzynia Podlaskiego do Hrubieszowa i łączą z Lwowsko-Wołyńskim Zagłębiem Węglowym na Ukrainie. Obejmuje obszar około 4 tys. km kw. Szacunki mówią, że lubelskie zasoby węgla to prawie jedna czwarta polskich złóż. Węgiel znajduje się tu na głębokości od 360 do 1000 metrów pod ziemią.

Wydobyciem wysokogatunkowego węgla na lubelszczyźnie zainteresowani są … Australijczycy. Przeprowadzili już rozpoznanie złóż w rejonie Chełma i uzyskali koncesję obejmującą powierzchnię 184 km2 na terenie trzech gmin: Cycowa, Wierzbica i Siedliszcze. Tylko w tym rejonie oszacowana wielkość pokładów to ponad 300 mln ton węgla. Są też kolejne, mają po sto, po kilkadziesiąt milionów ton. Jest to węgiel najwyższej jakości o wartości opałowej 7500 kcal/kg (około 31400 kJ/kg). Dla porównania wartość opałowa czystego pierwiastka węgla wynosi ok. 33200 kJ/kg.

W ogromnych pokładach węgla na Lubelszczyźnie występuje do 40% węgla koksującego, a jest to węgiel dwukrotnie droższy od zwykłego węgla.

Intensywne prace poszukiwawcze na terenie Lubelszczyzny prowadzono w latach 70. Wywiercono wówczas 86 otworów, które potwierdziły obecność dużych złóż czarnego złota. Jednak w 1976 r. wszelkie prace wstrzymano. Należy sądzić, że była to decyzja polityczna, uzgodniona z władzami w Moskwie. Zadbano o to, by w świat poszła informacja, że nic nie znaleziono. Pracownicy ekip poszukiwawczych bali się, że dokumentacja może zostać zniszczona. Nie chcieli do tego dopuścić. Niedawno zgłosiła się pani spod Krakowa, która przechowała w swojej szafie całe tomy dokumentów. Interesująca jest notatka iż w trzech odwiertach natrafiono na silne promieniowanie, co świadczyłoby, że znajdują się tam pierwiastki promieniotwórcze.

W latach 50. Polska zgodziła się na korektę granic na wschodzie. Polska i ZSRR dokonały wymiany terenów o powierzchni 480 km2. ZSRR odstąpił nam ziemie na wschód od górnego Sanu min. obecne Ustrzyki Dolne i okoliczne miejscowość, tymczasem Polska odstąpiła część województwa lubelskiego na wschód od Zamościa z miejscowościami Bełz, Uhnów, Krysynopol. Po wymianie okazało się, że Sowieci szybko ruszyli z budową kopalń na odstąpionym przez Polskę terenie nad Bugiem. Nikt nie powie, że na operacji wymiany granic coś zyskaliśmy. Zamiast czarnoziemów i węgla dostaliśmy malownicze wzgórza koło Ustrzyk Górnych.

Ocenia się, że w całym lubelskim pasie jest około 40 mld ton węgla. Są to największe w Europie złoża. Potwierdzone zasoby w rejonie Rejowca i Pawłowa mówią o ponad 1 mld ton. Szacuje się, że kopalnia, która ma powstać koło Rejowca, przy wydobyciu dwukrotnie większym niż w Bogdance, będzie pracowała co najmniej 35 lat. Złoże ma 7 warstw o grubości ponad 1,6 m każda, a przecież dziś na Śląsku eksploatuje się już warstwy 40 cm. Za rozpoczęciem wydobycia przemawia też rachunek ekonomiczny. Na Śląsku trzeba schodzić coraz niżej, nawet poniżej 900-1000m, gdzie panują bardzo uciążliwe warunki pracy z uwagi na wysoką temperaturę i zagrożenie metanem. Wszystko to podnosi koszty. Dziś koszt wydobycia tony węgla jest na Śląsku jest wyższy o 300 zł. wyższy niż na Lubelszczyźnie.

Węgiel na Lubelszczyźnie zanieczyszczony jest pyłami wulkanicznymi co jest jednak jego zaletą ponieważ znajduje się w nich osiem najbardziej poszukiwanych na świecie metali, w tym złoto. Szacuje się, że granice opłacalności jego wydobycia przekraczają 4,7 razy.

cz.6 – Węgiel brunatny pod Legnicą

Podążając śladami bogactw naturalnych w Polsce przenosimy się na Dolny Śląsk, gdzie znajdują się jedne z najbogatszych w Europie złóż węgla brunatnego. Węgiel brunatny z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego ma niewątpliwą zaletę – jest surowcem niewymagającym transportu i niewrażliwym na trendy rynkowe. Z odkrytego złoża trafia do wybudowanej obok elektrowni, która działa aż do wyczerpania okolicznych zapasów. Jedynym problemem jest wymierzona w emisje gazów cieplarnianych polityka klimatyczna. Przedstawiciele firm energetycznych podkreślają jednak, że przy dzisiejszych niskich cenach uprawnień do emisji CO2 węgiel brunatny, mimo najwyższej spośród paliw kopalnych emisyjności, jest bezkonkurencyjny jeśli chodzi o koszt wytwarzania prądu.

W Polsce mamy złoża węgla brunatnego o zasobach 45 mld ton. Obecnie działające kopalnie węgla brunatnego wkrótce zakończą wydobycie w obecnych złożach. Kopalnia Bełchatów zakończy wydobycie w roku 2038, kopalnia Turów w 2045 r., w zależności od rozwoju sytuacji kopalnia Adamów skończy wydobywać węgiel w 2020 r. a kopalnia Konin w roku 2040.

Aktualnie są już przygotowane plany budowy nowych kopalń węgla brunatnego, w tym kopalni Gubin i kopalni Złoczew. Istnieją także plany wydobycia w okolicach Legnicy, gdzie jest ok. 15 mld ton węgla brunatnego. Kompleks złóż pod Legnicą jest rejonem o ogromnych zasobach węgla brunatnego, najbogatszym w Polsce i jednym z najbogatszych w Europie. Węgiel ze złoża legnickiego jest w całości węglem energetycznym dobrej jakości. Żeby zrozumieć jak wielkie są to złoża należy pamiętać, że Polska do tej pory ze wszystkich eksploatowanych złóż wydobyła 2,6 mld ton węgla brunatnego.

Tania energia przyciąga wszystkich

W Niemczech rocznie wydobywa się ok. 185 mln ton węgla brunatnego. Od 2026 r. w Zagłębiu Łużyckim (Lausitzer Revier) będą eksploatowane nowe, bogate pokłady węgla brunatnego. Teraz co roku wydobywa się w tym regionie ok. 60 mln ton. To tyle, ile dają wszystkie polskie kopalnie. Niemiecki potencjał energetyczny jest zróżnicowany, ale z pewnością daleko mu do zdekarbonizowanego. Węgla brunatnego Niemcy mają pod dostatkiem. Nie zamierzają z niego rezygnować, a wręcz odwrotnie: chcą eksploatować nowe pokłady, które trzeba będzie przerobić na energię w nowych elektrowniach.

A zatem w państwie, które jest orędownikiem OZE, nie następuje regres energetyki węglowej (pamiętać trzeba także o węglu kamiennym, którego udział w bilansie energetycznym Niemiec wynosi ok. 12,8%, dla węgla brunatnego 11.3%), lecz progres. Dość powiedzieć, że od 2006 r. w Niemczech wybudowano 11 elektrowni pracujących na węglu kamiennym i brunatnym. Czymś trzeba zastąpić elektrownie jądrowe. Te już zlikwidowane oraz te, które wkrótce będą zamknięte, co ma nastąpić ostatecznie do roku 2022.

Niemieckie elektrownie na węgiel brunatny należące do koncernu Vattenfall wyprodukowały w 2012 r. łącznie ok. 55 TWh energii. To najwięcej od upadku NRD. Elektrownie na węgiel brunatny należące do Vattenfall produkują blisko 10% energii elektrycznej w Niemczech. Warto nadmienić, że większość elektrowni koncernu leży przy granicy z Polską, a nad naszym krajem przeważają wiatry z kierunku zachodniego.

Rok 2012 był udany dla niemieckiego sektora węgla brunatnego i energetyki wykorzystującej to paliwo. Jak poinformował Federalny Związek Energetyki i Gospodarki Wodnej (BDEW), udział węgla brunatnego w wytwarzaniu energii elektrycznej zwiększył się z 24,6% w 2011 roku do 25,1% w roku 2012, udział węgla kamiennego wzrósł z 18,5 do 19,1%.

Wzrost produkcji energii z węgla był możliwy m.in. dzięki niskim cenom uprawnień do emisji CO2.

Trzeba przyznać, że powyższe informacje brzmią dość dziwnie. Niemcy kojarzą się nam głównie z zieloną energią tymczasem węglowa część sektora energetycznego przeżywa w tym kraju prawdziwy rozkwit. Jednak Niemcy tradycyjnie twierdzą, że największym trucicielem spalającym węgiel w Europie jest Polska.

cz.7 – Złoto

Dzisiaj przedstawię informacje o złożach, które rozpalają wyobraźnię wszystkich, mowa o złocie.

Najbogatsze złoże złota w Europie znajduje się w Polsce. Gdyby na poważnie dobrać się do złóż złota w naszym kraju, moglibyśmy liczyć nawet na 350 ton. Trzykrotnie więcej niż wynoszą obecne rezerwy Narodowego Banku Polskiego.

W Polsce żółty kruszec występuje głównie w Sudetach i Karkonoszach. Do najbardziej znanych od wieków ośrodków górnictwa należą: Złotoryja, Lwówek Śląski, Legnickie Pole, Złoty Stok i Głuchołazy. Na złoto natrafiono również w rejonie Tatr, Pienin oraz Gór Świętokrzyskich. W 1996 r. na Dolnym Śląsku wytyczono 33 działki złotonośne (każda ma ok. 96 km kw.). Pierwsze koncesje na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż złota otrzymały koncerny górnicze z Irlandii, Australii i Ameryki Północnej.

Zespół geologów pod kierownictwem prof. Stanisława Speczika odkrył złoże złota w rejonie kopalni Polkowice-Sieroszowice, należącej do KGHM. Jego zasobność specjaliści oceniają na ponad 80 ton. To europejski rekord. – Zasoby występują wraz z platynowcami poniżej horyzontu miedzionośnego, głęboko pod powierzchnią. Jest to najbogatsze złoże na naszym kontynencie, ale nie jest jeszcze eksploatowane – mówi Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM.

Cały obszar Gór Kaczawskich jest obszarem perspektywicznym dla złota i powinien być przedmiotem nowoczesnych prac poszukiwawczych – mówi profesor Stanisław Mikulski z Państwowego Instytutu Geologicznego. Mikulski i inni geolodzy szacują, że w kilkunastu podobnych, najbardziej perspektywicznych rejonach poszukiwań złota, znajduje się około 350 ton kruszcu. To złoto, o którym wiemy, że na pewno jest, ale trudno oszacować opłacalność jego wydobycia.

Według danych Państwowego Instytutu Geologicznego z 2010 roku zasoby złota w osadach doliny rzeki Bóbr szacuje się na 2,5 tony. Około 100 ton złota to potencjalne zasoby rejonu Klecza-Radomice-Nielestno. Odkryto tu kilka złotonośnych żył. „Pocieszenie górnika” to nazwa żyły złota ciągnącej się przez 2 kilometry na głębokości 200 metrów. Ma 25 cm grubości i według szacunków ekspertów może zawierać 364 kg kruszcu. Z kolei najbardziej bogata w złoto jest „Wanda”: ma 320 metrów długości, 14 centymetrów grubości, a szacowana zawartość cennego metalu to od 544 do 800 kg. Tak naprawdę żyły złota rzadko mają swoje ujście na powierzchni. Prawdziwe skarby mogą się więc wciąż kryć pod skałami. Aby do nich dotrzeć, należy wykonać serię wierceń na głębokość 100-300 metrów. Dopiero taka inwestycja da odpowiedź ile złota kryje się w Radomicach.

Dawne miejsca wydobycia też zawierają jeszcze pokłady kruszcu. W rejonie Złotego Stoku pomimo zamknięcie kopalni w 1960 oszacowano, że złoże może zawierać jeszcze 2,5 tony złota.

To, co najbardziej rozpala wyobraźnię poszukiwaczy to historyczne doniesienia o wydobyciu dużych ilości złota, porzuceniu nierentownych kopalni i następnie dużych znaleziskach amatorów na terenie Polski. Jak w 2008 roku gdy, środowiskiem poszukiwaczy złota wstrząsnęła wiadomość o znalezieniu dużych samorodków złota o wadze: 57, 11,5 i 4 gram. Miały zostać znalezione przez poszukiwaczy militariów w żwirach nad doliną Kaczawy.

350 ton złota w polskich zasobach, które szacują geolodzy, to trzykrotnie więcej niż wynoszą rezerwy Narodowego Banku Polskiego. Szacunkowa wartość tego skarbu to prawie 13 mld USD. Jeśli będziemy wiedzieć dokładniej ile go jest i gdzie leży, to będzie ono taką samą lokatą jak to realne złoto NBP zdeponowane w skarbcu banku w Londynie. Polskie złoto wraz z rządem II RP trafiło w 1939 roku do Londynu i zostało zdeponowane w Bank of England gdzie pozostaje do dnia dzisiejszego. Mamy tam około 8000 sztabek o masie całkowitej mniej więcej 100 ton. Choć biorąc pod uwagę niemieckie doświadczenia z przetrzymywaniem złota w Londynie, gdzie dokonano niewyjaśnionej zamiany złotych sztabek na „złote” sztabki z wolframowym wkładem, lepiej żeby złoto pozostało w złożach niż było deponowane w jakimkolwiek banku.

cz.8 – Miedź i złoto

Według pojawiających się informacji, na terenie Bytomia Odrzańskiego (woj. lubuskie) znajdować mogą się gigantyczne złoża miedzi. Są to nowe złoża, wciąż jeszcze nie eksploatowane. Na obszarze o powierzchni 9 na 19 kilometrów znajdować się może nawet 8 milionów ton miedzi, które warte są od 700 milionów do 1 miliarda dolarów.

Tyle oficjalna informacja jednak dokładniejsze sprawdzenie zmienia całkowicie pogląd na sprawę. Złoża są warte dużo, dużo więcej, a obok miedzi występuje też złoto.

Tu oszacowanie wartości złóż zgodnie z cenami surowców na luty 2014 roku.

Miedź jest wyceniana (luty’2014) na 7.200 dolarów za tonę, czyli

8.000.000 x 7.200 = 57.600.000.000 = 58 miliardów $ – wartość miedzi w złożu.

Występujące z miedzią złoża złota oszacowano na 100 ton. Dość łatwo można obliczyć ile warte jest to złoto.

1 uncja złota wyceniana (luty’2014) jest na 1.400$ (1 uncja to 31,1 gramy).

Tak więc:

100 g = 3 x 31,1 + 6,7
(3 x 1.400$ + 302$ = 4.502$ – wartość 100 g złota).

1 kg = 10 x 100 g
(10 x 4.502$ = 45.020$ – wartość 1kg złota).

100 ton = 100 x 1000 kg
(100 x 1000 x 45.020$ = 4.502.000.000$ = 4,502 mld $ – wartość złota w złożu).

Obawy o polskie złoża są w pełni uzasadnione, gdyż w grę wchodzą bardzo duże pieniądze, razem 62,5 mld $. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego bada, czy przekazanie przez Ministerstwo Środowiska obcemu kapitałowi złóż miedzi i złota nie było działaniem na szkodę interesu państwa.

cz. 9 – Złoża ropy i gazu

Polska w całości leży na ogromnym złożu ropy i gazu. Ropa, która płynie do Polski rurociągiem „Przyjaźń” jest wydobywana z głębokości około 7km w Tatarstanie, około 1000 km na wschód od Moskwy. Surowiec ten nie jest najwyższej jakości ponieważ jest silnie zasiarczony. Przedstawione powyżej dane pochodzą głównie z raportu z 15 letniego programu poszukiwań geologicznych, jaki zainicjował Edward Gierek w 1971 roku. Prace nad raportem ukończono w 1985 roku. Jednak w raporcie wykazano tylko złoża do głębokości 4km. Sowieci zakazali władzom PRL wiercić głębiej niż 4km! Dlaczego? Czyżby pod naszymi stopami znajdowały się szczególnie ważne złoża?

Polska w całości leży na ogromnym złożu ropy i gazu (w dodatku daleko wychodzącym w polski szelf bałtycki), bowiem twór geologiczny skał porowatych, który jest jak gąbka nasączony gazem i ropą, zaczynający się w Zatoce Perskiej, a kończący w Morzu Północnym pomiędzy Szkocją i Norwegią osiąga swoją kumulację właśnie w Polsce! Tylko, że to ogromne złoże znajduje się na głębokości 5 km – Polska zachodnia i północna i 7 km – Polska południowo-wschodnia. Te głęboko położone złoża szacowane są na 650 mld ton, co daje 4764,50 mld baryłek. Złoża Arabii Saudyjskiej oszacowane są na 265 mld baryłek!!! Eksploatacja głębokich złóż jest dzisiaj z punktu widzenia technicznego możliwa. Wartość tej ropy, biorąc pod uwagę obecne ceny wynosi – 300 163,5 mld $, czyli 300,1635 biliona $ (w USA 300,1635 trylionów $).

Panońska prowincja

W powyższym wyliczeniu nie uwzględniono złóż uranu, srebra, cynku, ołowiu, bursztynu, siarki i soli oraz innych.

źródła:

Komentarz polityczny | Grzegorz Braun

W czasie swojej kampanii wyborczej poprzedzającej wybory na prezydenta w 2015 roku Grzegorz Braun rozpowszechniał informacje o zatajanych od lat wielkich bogactwach naturalnych jakie występują w Polsce. W późniejszym czasie doszło do spotkania z ekspertem w tej dziedzinie prof. Ryszardem Kozłowskim, którego fragment można zobaczyć na poniższym filmie:

Dziś chcemy przypomnieć o czym mówi w swoim wystąpieniu prof. Ryszard Kozłowski. Najwyższy czas uświadomić sobie, że nie jesteśmy żadnym zaściankiem Europy, ale dumnym narodem z piękną historią, z ogromnym potencjałem intelektualnym, gospodarczym i wielkimi bogactwami naturalnymi, który zamieszkuje najważniejsze miejsce na kontynencie bramę między Wschodem i Zachodem. Najwyższy czas zrozumieć, że walka o suwerenną Polskę to nie tylko walka o piękną ideę, ale bój o prawdziwy dobrobyt całego społeczeństwa.

Dotychczas polityka realizowana w naszym kraju polegała na zamykaniu kopalń by zrobić miejsce dla dotowanego węgla z Rosji, wyprzedaży polskich zakładów energetycznych francuskim koncernom, które natychmiast podnoszą dla odbiorców ceny energii elektrycznej, a także budowaniu drogich i nisko efektywnych farm wiatrowych w oparciu o stare, wysłużone wiatraki wciskane nam przez Niemców. Podczas gdy ten wiatrakowy szrot instalowany jest u Polsce Niemcy u siebie forsownie rozwijają energetykę opartą o spalanie węgla brunatnego i geotermię. W Polsce wiele mówiło się o łupkach (ang. Shale Gas) zatajając przy okazji informacje o ogromnych pokładach gazu naturalnego w podziemnych zbiornikach (ang. Tighten Gas). Na takich zbiornikach stoją np. dwa miasta polskie: Poznań i Rzeszów. Ukrywając wiedzę o naszych bogactwach władza warszawska podpisała z Rosją maksymalnie niekorzystne umowy na dostawy gazu i ropy. Obecnie płacimy Rosji najwyższe na świcie ceny za ropę i gaz dzięki wieloletnim kontraktom podpisanym przez Pawlaka.

Przyczyny zatajania

Zatajanie przed Polakami bogactw naturalnych Polski miało również i równoległe bardzo konkretne przyczyny polityczne:

  1. Antracyty na Lubelszczyźnie odkryto już przed II wojna światową. Po roku 1946 podjęto kontynuację badań geologicznych. Sowieci zakazali kontynuować badania nad antracytami na Lubelszczyźnie pod koniec lata 40-tych, gdy z kolejnych odwiertów potwierdzało się zanieczyszczenie antracytów złotem (dane z dwóch odwiertów potwierdzały też bardzo silną radioaktywność, co wskazywało na dodatkowe bardzo bogate złoże Uranu /lub Plutonu?/). Zanieczyszczenie złotem węgla była tak wysokie, że Stalin przestraszył się, że gdy Amerykanie się o tym dowiedzą – zrewidują Jałtę i Poczdam i zabiorą Sowietom Polskę. Sowieci nakazali zniszczyć dokumentację wykonanych odwiertów! Polscy technicy i inżynierowie zdołali jednak część najważniejszej dokumentacji zachować. Dokumentacja ta jest przechowywana do dziś.
  2. Złoża polimetaliczne na Suwalszczyźnie, zwłaszcza ogromne zasoby metali ziem rzadkich wymusiłyby „Alliance cordiale” Polska – Chiny. Po prostu dwa jedyne kraje na świecie, które mają takie zasoby – Chiny i Polska – musiałyby koordynować swoje ruchy, a Chiny zrobiłyby co w ich mocy by te zasoby nie wpadły pod kontrolę ich konkurentów (Rosja, USA, Niemcy).
  3. Ruszenie polimetali na Suwalszczyźnie (podobnie jak i innych bogactw) spowoduje też „zalanie” budżetu szybkimi dochodami. Dzięki temu, że skała, w której znajdują się złoża polimetaliczne jest wolna od niebezpiecznych gazów, a złoża są płytko pod powierzchnią eksploatacja byłaby tania i bezpieczna. W ogóle te bogactwa wiążą się z ogromnym przyrostem dochodów budżetu, co bezpośrednio przekłada się na szybkie wzmocnienie państwa polskiego, w tym Wojska Polskiego. Spodziewane dochody będą tak duże, że Polska po prostu nie będzie miała na co wydawać pieniędzy. Niemcom i Rosji nie w smak taka opcja!
  4. Bogata dzięki swoim złożom Polska jako potęga umożliwiłaby szybki postęp gospodarczy całego regionu Europy Środkowej i Wschodniej oraz wykreowanie silnego bloku politycznego skupionego wokół Polski. To na dobre przekreśliłoby i plany ekspansji Rosji na Europę, a Niemiec na wschód jednocześnie stabilizując pokój na kontynencie.
  5. Jakiekolwiek „ruszenie” przez Polskę swoich złóż ropy i gazu oznaczałoby konieczność podzielenia się przez Rosję paliwowym tortem w Europie z Polakami. W dalszej kolejności do podziału zysków musieliby dopuścić nas inni eksporterzy, zwłaszcza z nad Zatoki Perskiej.

Odsłony: 1477

Czy przeciw Polsce toczy się WOJNA?

Przyszła wojna będzie WOJNĄ NIEWIDZIALNĄ – już w 1947 roku przepowiadał Fryderyk Joliot-Curie.

Członek Komitetu Pugwash, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii, honorowy członek moskiewskiej Akademii Nauk, Wysoki Komisarz ds. Energii Atomowej w latach 1946-50, laureat Stalinowskiej Nagrody Pokoju oraz działacz „Ruchu przeciw Rasizmowi i Antysemityzmowi i na rzecz Pokoju” (za „La Revue des Etoiles, 1947, cytat za „Ukryta strona dziejów” Epiphanius)

Przeanalizujmy w dużym uproszczeniu, czy działania przeciw Polsce wyczerpują definicję WOJNY.

Celem agresji jednej grupy ludzi przeciw drugiej jest:

  1. Przejęcie owoców pracy napadniętego (rabunek mienia ruchomego, własności intelektualnej, dóbr kultury)

  2. Zmuszenie napadniętej ludności do pracy niewolniczej (porywanie „w jasyr”, wywóz do obozów pracy lub praca przymusowa na rzecz agresora w dotychczasowym miejscu).

  3. Zagarnięcie ziemi należącej do grupy napadniętej, jeśli jest ona cenna rolniczo, kryje w sobie bogactwa naturalne lub jeśli agresor potrzebuje nowej przestrzeni życiowej (Lebensraum) Ten warunek nie zawsze musi być spełniony.

Odsłony: 1101

Czytaj więcej: Czy przeciw Polsce toczy się WOJNA?

Podkategorie